Loading…

W stronę dziewcząt

1879

W krakowskim salonie

W stronę dziewcząt

1904

Dziewczynki z rodzin ziemiańskich

W stronę dziewcząt

1906

Maturzystki z Radomia

W stronę dziewcząt

1914

Gimnastyka na plaży

W stronę dziewcząt

1920

Ochotnicza Legia Kobiet

W stronę dziewcząt

1924

Uczennice na dachu gimnazjum przy Pl. Trzech Krzyży w Warszawie

W stronę dziewcząt

1931

Początek roku szkolnego w Warszawie

W stronę dziewcząt

1932

Zawodowy kurs hafciarstwa w Augustowie

W stronę dziewcząt

1935

Łuczniczki w czasie treningu

W stronę dziewcząt

1944

Powstanie Warszawskie

W stronę dziewcząt

1952

Dziewczyny odbudowują Warszawę

W stronę dziewcząt

1959

W czasie żniw

W stronę dziewcząt

1979

Studentki UW przed egzaminem

W stronę dziewcząt

2005

Na targu w Sanoku

W stronę dziewcząt

2007

Warsztaty rozwijające kreatywność

W stronę dziewcząt

2010

Mistrzynie deskorolki
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15

Kup

Weź udział w projekcie

Jak dorosnę będę swoim własnym szefem, czyli jak być przedsiębiorczym nastolatkiem

 

Przeczytaj

 

 

dr Izabela Kowalczyk

 

Grzeczne dziewczynki idą do nieba,

a niegrzeczne tam, gdzie chcą.

 

Część współczesnych polskich artystek i artystów mówi w swej sztuce o problematyce płci. Pojawiają się takie problemy, jak sprostanie ideałom urody, czynienia z kobiet obiektów oglądu, a także dojrzewanie, relacje córka-matka, seksualność, starość, itp.

Zainteresowanie tą problematyką pojawiło się w sztuce Zbigniewa Libery. Artystę interesuje między innymi przemoc ukryta w zabawkach, „tresowanie” dziewczynek i chłopców do pełnienia określonych ról. Jego pierwszą realizacją podejmującą problem „małej dziewczynki” jest film wideo z 1987 roku Jak tresuje się dziewczynki. Tresura polega tu na uczeniu dziewczynki praktyk upiększających. Cała jej uwaga skupiona jest na tym, co dzieje się z jej wyglądem. Ręce niewidzialnej na filmie osoby (jej ciotki) zakładają dziewczynce korale, klipsy, nakładają makijaż. Pięcioletnia dziewczynka tresowana jest do tego, żeby być piękną i aby się podobać.

Cały ten zabieg przybiera formę rytuału, czynności upiększania są wciąż powtarzane. Sprawia to, że dziewczynka, która na początku była tym wszystkim przestraszona, w końcu przejmuje „tresurę” z jawnym zadowoleniem. Spotyka się z uznaniem innych, jest „nagradzana” za swój śliczny wygląd i dlatego te praktyki zaczynają sprawiać jej przyjemność. Wygląd staje się tutaj podstawą oceny dziewczynki, tak jak w dorosłym życiu –jest główną cechą, poprzez którą kobieta jest oceniana.

Jakże często dziewczynki są nagradzane za swój wygląd! „Jak ładnie wyglądasz” oznacza „Jesteś grzeczną, dobrą dziewczynką”. Ale, żeby zachować ten ładny wygląd, wymaga się od dziewczynek czegoś niemalże niemożliwego. Nie mogą się pobrudzić, rozczochrać, podrzeć sobie ubranek. Zabawa w obliczu tych postulatów graniczy niemal z cudem. W ten sposób dziewczynki tresowane są do bierności, wycofywania się z działań, do bycia jedynie ozdobnikiem. Brzydki wygląd staje się dla dziewczynki piętnem. Oznacza, że jest z nią coś nie tak, a w gruncie rzeczy, że nie poddała się tej tresurze.

Trening dziewczynki to trening ciała: „Siedź prosto, nie garb się, trzymaj nogi razem, uważaj, bo się pobrudzisz, przestań się kręcić!” – słyszy wciąż tresowana dziewczynki. Jej ciało staje się w ten sposób wrogiem, nad którym trzeba zapanować, okiełznać je, by przystosować się do przyszłej roli kobiety. Także w dorosłym życiu, kobieta musi walczyć ze swoim ciałem, wciąż je przystosowywać, ulepszać, upiększać, ćwiczyć, a wręcz zadawać mu ból, krzywdzić.

Ten wątek zadawania sobie przemocy obecny jest również w filmie Libery. Dziewczynkę więzi ciasny naszyjnik korali, a piłując paznokcie wykonuje ruchy, jakby zadawała sobie przemoc. Przemoc miesza się tu z przyjemnością, a zadowolenie z autoagresją. Można się zastanawiać, czy ta paradoksalność sytuacji nie jest cechą sytuacji kobiet, zwłaszcza w kulturze popularnej, której mechanizmy można określić zarazem jako zniewalające, jak i przynoszące przyjemność, a nawet wyzwalające.

O tej pozytywnej stronie zajmowania się własnym wyglądem, pielęgnowania swego ciała i podkreślania własnej urody pisze Agnieszka Graff w książce Świat bez kobiet. Chodzi o myślenie pełne akceptacji dla cielesnych przyjemności kobiet, w tym również praktyk upiększających. Feministki nie odrzucają bowiem samych tych praktyk, wiedzą, że mogą być one przyjemne i zabawne, ważne jednak by nie poddawać im się całkowicie, by własny wygląd nie przesłaniał dziewczynie całego świata. A przede wszystkim, by potrafiła zaakceptować się taką, jaka jest, by uwierzyła, że wygląd nie jest wyznacznikiem jej wartości.

 

W tresowaniu dziewczynki nie ma miejsca na odczuwanie przyjemności, dziewczynka uczy się odcinania od własnego ciała, a zwłaszcza od tych jego części, które uznawane są za wstydliwe. Tę wstydliwość wpajają najczęściej swym córkom matki, przekazując im komunikat, że pewne partie ich ciała są „brudne”, „wstydliwe”, „grzeszne”. Odbijają się gdzieś w zakamarkach pamięci słowa: „będziesz w bólu rodziła dzieci”. Bycie kobietą to brzemię, kara za mityczny i niezrozumiały grzech pierworodny. A gdzie miejsce na odczuwanie przyjemności i czerpanie ze swego ciała radości?

Tresowane dziewczynki nie powinny okazywać własnej przyjemności. Tak wiele rzeczy im nie przystoi. Grzeczna dziewczynka nie pyta, skąd się biorą dzieci i nie mówi o seksie. Artystka Alicja Żebrowska z pewnością nie jest grzeczną dziewczynką. Jej bunt przeciwko obarczeniu kobiecej seksualności piętnem grzechu oraz wymazaniu przyjemności zaowocowały uznaną za prowokacyjną pracą Grzech Pierworodny. Domniemany projekt rzeczywistości wirtualnej (1994). Artystka atakuje widza scenami porodu laleczki Barbie. Pracę można zinterpretować jako feministyczny bunt przeciwko podporządkowaniu kobiecej seksualności potrzebom mężczyzny oraz nadrzędnemu celowi rodzenia dzieci. Społeczeństwo patriarchalne wyznacza określone granice dla kobiecej seksualności. Seksualność kobieca zostaje ukryta, skojarzona z grzechem, zostaje napiętnowana negatywnie przez zepchnięcie do sfery pornografii.

Alicja bawi się w seks i bawi się też w poród. A są to zakazane zabawy. Artystka uderza tym samym w sferę władzy ingerującej w najbardziej intymne zakamarki kobiecego ciała. O kontroli seksualności poprzez język mówi Bożena Chołuj:

[...] seks, sposób jego kreowania ma charakter polityczny, co głównie wyraża się w języku. Ponieważ seks jest sferą czerpania przyjemności indywidualnej i bardzo intymnej, jest bardzo trudno sterowalny, dlatego obwarowuje się go różnymi normami. W ten sposób to, co nie jest kontrolowane, marginalizuje się, albo wręcz spycha do podziemia (Nikt nie mówi, że to zło..., s. 7).

 

Funkcją pracy Żebrowskiej jest również terapia. Dążenie do rozpoznania mechanizmów zawłaszczenia ciała przez kulturę, uzmysłowienie sobie własnych lęków związanych z obszarem seksualności może pozwolić na uwolnienie się od ograniczeń, które zostały narzucone w dzieciństwie i odzyskanie świadomości własnego ciała.

Jednak postawa „niegrzecznej dziewczynki” sprawiła, że Żebrowska napiętnowana została mianem „skandalistki”, a jej praca uznana za pornograficzną. W ten sposób artystka znalazła się na marginesie świata sztuki. Niegrzeczna dziewczynka obrywa za złamanie reguł, za przekroczenie granicy, której dziewczynkom przekraczać nie wolno.

 

Według przekazów naszej kultury, kobieta powinna być piękna, dobra i czysta, dlatego za wstydliwe uznaje się tematy związane z jej fizjologią, co pokazuje Katarzyna Górna w fotografiach z cyklu Madonny (1991-2001). Cykl ten składa się z trzech odsłon: pierwsza fotografia ukazuje nastoletnią dziewczynkę, której po nodze cieknie krew, druga przedstawia półnagą dziewczynę z małym dzieckiem siedzącą w pozie Madonny z dzieciątkiem, trzecia – dojrzałą kobietę trzymającą na kolanach mężczyznę w pozie odwołującej się do piety. Artystka odwołała się tu do ikonografii maryjnej, ale zarazem bardzo mocno wyeksponowała cielesność przedstawionych kobiet – poprzez strużkę krwi, która spływa po nogach dziewczynki, ale też przez wyeksponowanie młodego, pięknego, zmysłowego ciała dziewczyny siedzącej w pozie Madonny i wreszcie w trzeciej fotografii – ukazanie ciała na progu starości, zniszczonego w wyniku wielokrotnych porodów, karmienia dzieci, braku czasu na zajęcie się sobą. Chodzi w tych pracach o odzyskanie ciała, o odebranie go kulturze, dlatego też zaakcentowana jest tu cielesność, ale różni się ona od obrazów ciała, które znamy z kultury popularnej, z reklam. Ukazane kobiety są dumne ze swego ciała, dziewczynka nie wstydzi się swej krwi menstruacyjnej, młoda kobieta – swoich piersi, którymi karmi niemowlaka, zaś starsza – swojego starzejącego się ciała. Przypisany kobietom wstyd jest tu zanegowany, w zamian mamy do czynienia z pełną akceptacją swojej cielesności.

Tresura dziewczynki to tresura zarówno ciała, jak i psychiki. Dziewczynki tresowane są do posłuszeństwa, mają znać swoje miejsce w szeregu. „Bądź grzeczna, siedź cicho, nie zabieraj głosu, kiedy nie jesteś pytana, ładnie się uśmiechaj!” Nie wolno im pragnąć władzy. Te nakazy tkwią także w dorosłych kobietach, można je, za Naomi Wolf, określić Potworami Grzeczności. Chodzi o to, że pewne dyskryminujące reguły kobiety noszą w sobie, stosują je wobec innych kobiet. I może przede wszystkim należy się rozliczyć z własnymi Potworami Grzeczności, potworami złośliwości wobec koleżanek, brakiem wsparcia dla innych dziewczyn, surowym ich ocenianiem, itp. Naomi Wolf pisze, że dowody na to, że kobiety same stawiają sobie bariery są wszędzie. Potowy Grzeczności

[...] mówią łagodnie i są pasywnie-agresywne. Kiedy manikurują sobie pazury i oporządzają błyszczące pancerze, wydychają cichym głosem nieustający komentarz na temat kobiety, która próbuje przejść koło nich, by dostać się do skarbca swojego autorytetu. – Pchamy się, co? Może troszkę za mocno? Nieładnie – mruczą. – Nikt nie będzie cię lubił. Nie pragnij gwiazdki z nieba. Skarb? Ty chcesz dostać swój skarb? Cały ten skarb – mówi, że to jej. Najpierw powinna ofiarować go innym. Co za egoistka. Jaka niewychowana. Myśli, że jakaś specjalna, co? (Wolf, s. 49).

 

Tresura powoduje, że dziewczynki nie potrafią przeciwstawić się panującym regułom, dorosłe wciąż szukają księcia z bajki. Taki obraz treningu pokazała Anna Baumgart w filmach pod wspólnym tytułem: Jak tresowane dziewczynki robią filmy o miłości?, co jest odwołaniem do tytułu pracy Libery. Bohaterki filmów Baumgart w poszukiwaniu miłości, wchodzą w chore związki, są krzywdzone i upokarzane, ale narzucono im przekonanie, że są warte jedynie, gdy mają męża i dzieci, bo w ten sposób spełnia się przecież rola kobiety. Toteż nie potrafią uciec z narzuconej im roli, zamiast zająć się swoim własnym życiem, koncentrują się na mężczyźnie – wyśnionym księciu z bajki, który często krzywdzi je i zadaje ból. Ukazany przez Baumgart świat kobiet jest światem, w którym kobiecość w gruncie rzeczy się nie liczy, jest określana tylko i wyłącznie wobec męskości. Kobiecość skonstruowana społecznie jest negatywnością, wtórnością i tego uczą się od najmłodszych lat dziewczynki. Kobiety określają się wobec mężczyzn, nawet, gdy są w swoim towarzystwie, myślą o mężczyznach, nie potrafią pozbyć się tego piętna, że są postaciami drugoplanowymi (co pokazuje obraz Baumgart pt. Monidło). Są uzależnione od własnych Potworów Grzeczności. Baumgart powiada o takich kobietach: „One nie potrafią się od tego uwolnić. Znam takie kobiety również dzisiaj. Są niezależne finansowo, prowadzą swoje firmy, mają władzę, ale są uzależnione emocjonalnie od swoich partnerów, od ich decyzji”. Tytułowa Matka na jednym z filmów, nie może znieść myśli, że mogłaby urodzić drugą córkę, bo niestety wciąż zdarza się w naszej kulturze, że dziewczynkę traktuje się jako dziecko drugiej kategorii.

Istotnym elementem w pracach Anny Baumgart jest też nawiązanie do kultury popularnej, do form reportażu, a także do pism kobiecych. Kultura popularna z obecnym w niej mitem romantycznej miłości nie dopuszcza do ukazania ciemnej strony związków między kobietami i mężczyznami, nie ukazuje upokorzeń kobiet żyjących tymi mitami, próbujących realizować je we własnym życiu. Negatywne strony życia są przez tą kulturę skrzętnie eliminowane, natomiast bohaterki Baumgart ujawniają najbardziej bolesne momenty w swoim życiu. Obrazy kobiet w prasie kobiecej to zdjęcia wiecznie uśmiechniętych bohaterek, jak w pracy Matki i córki (2002). Baumgart wskazuje, że za tym wizerunkiem może kryć się często cierpienie i ból, które znika pod maską sztucznych uśmiechów. Te same plastikowe uśmiechy, obowiązkowy młody wygląd matek na fotografiach będących cytatami z pism kobiecych, wskazuje też na obszary wykluczenia w naszej kulturze. Stare kobiety znikają ze sfery wizualnej kultury popularnej, przestają się w niej liczyć. Kultura popularna przyzwyczaiła nas bowiem do zaspokajania apetytów estetycznych tym, co piękne i młode oraz do tego, że ciała starych ludzi budzą jedynie niesmak. Pokazywane mogą być więc te kobiety, które mogą (jeszcze) rywalizować o urodę z własnymi córkami. W fotografiach, które użyła Baumgart do swojej realizacji, niekiedy nie sposób odróżnić, która z ukazanych kobiet jest matką a która córką. Wygrywa „wieczna młodość”.

A jednak relacje między kobietami z tych fotografii nie są proste. Niekiedy matka dominuje nad córką, zawłaszcza przestrzeń, innym razem córka jawi się jak „matka swej matki”, ona już przejmuje w tej rywalizacji pierwszeństwo. Tego problemu dotyczy też praca Dostałam to od mamy (2002). Jest to rzeźba ukazująca stojące figury samej artystki oraz jej córki Agaty w ślubnych sukniach. Kobiety z dumą dźwigają na głowach korony, wydają się pewne siebie, przekonane o swojej wartości, ale na stopach mają symbole cierpienia – stygmaty. Znaczące jest też odwracanie się ich od siebie, toczona w milczeniu rywalizacja. W nawiązaniu do tytułu można zapytać, co córka dostaje od mamy: urodę, radość, mądrość, ale również choroby, złość, frustrację.

Relacja matka – córka jest oparta na sprzecznych uczuciach. Jeśli żyjemy w kulturze zdominowanej przez ideał piękna i młodości, córka pojawia się jako zagrożenie dla matki, odbiera jej młodość i urodę. To ona posiada to, co najistotniejsze. Praca Baumgart pokazuje, że nie ma prostych sytuacji, nie ma tylko dobra, albo tylko zła, miłości lub nienawiści. W każdy związek, a zwłaszcza związek matki i córki wpisana jest ambiwalencja, sprzeczne uczucia, bagaż na pozór niemożliwych do pogodzenia elementów.

 

Dziewczynki w kontekście sztuki współczesnej jawią się jako postacie, co najmniej dwuznaczne, posiadające własną moc, odkrywające zakazane przyjemności, będące zagrożeniem dla tych, którzy chcieli je wytresować.

Jedną z najbardziej przerażających prac o dziewczynce stworzyła Bogna Burska. Chodzi o instalację bez tytułu zaprezentowaną w Galerii Białej w Lublinie w lutym 2002, gdzie artystka zaprezentowała dziewczęcy pokój ze stojącym pod ścianą dziecięcym łóżkiem, na którym porozrzucana jest pościel, a na niej widać było ślady krwi, prawdopodobnie ślady zbrodni. Można to odczytać jednak bardziej symbolicznie – jako uśmiercenie dziewczynki, która staje się kobietą (adekwatne byłoby tu skojarzenie z pierwszą miesiączką czy defloracją), a może raczej zabicie wytresowanej dziewczynki w sobie, uśmiercenie owego Potwora grzeczności, ucieczkę z bezpiecznej i przytulnej rzeczywistości w przestrzeń zewnętrzną, otwartą, w świat władzy i wolności. Następuje porzucenie Potwora grzeczności na rzecz niepokornej artystki dokonującej wnikliwego i bolesnego opisu rzeczywistości. Samo porzucenie własnej dziewczynki (tej tresowanej i układanej) jest krwawe i bolesne, ale być może musi nastąpić, jak odrzucenie starej, za ciasnej skóry. Odrzucenie dawnych zahamowań i lęków to wyzwolenie tego, co było skrywane, uciszane i stłumione.

Dziewczęce fantazje nie poddają się już zniewoleniu, tresura okazuje się skazana na marne, jej reguły dziewczynki potrafią doskonale wykorzystać. Naomi Wolf wymienia nowe fantazje o niezależności, osobności i dominacji, takie jak: Księżniczka, Władcza Ekscentryczka, Amazonka, Strażniczka Tajemnicy, Strażniczka Skarbu, Modelka. „Za wszystkimi tymi wyobrażeniami i historiami stoi zachłanne, namiętne, pewne siebie dzikie dziecko, ciemna strona małej dziewczynki” (Wolf, s. 51).

 

Bibliografia:

Graff Agnieszka, 2001, Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym, Warszawa: W.A.B.

Kowalczyk, Izabela, 2002, Ciało i władza. Polska sztuka krytyczna lat 90., Warszawa: Wydawnictwo Sic!.

Kowalczyk Izabela, 2002, Niebezpieczne związki sztuki z ciałem, Galeria Miejska ARSENAŁ, Poznań.

Nikt nie mówi, że to zło. O seksualności kobiet, braku języka i obszarach milczenia pragnieniach i fantazjach seksualnych rozmawiają: Bożena Chołuj, Izabela Filipiak, Inga Iwasiów, Krystyna Kofta, Magdalena Środa i Barbara Limanowska, 2000, [w:] „Porozmawiajmy o seksie”, Biuletyn OŚKi 4-1, s. 1-12.

Wolf Naomi, 1994/1995, Klin klinem, przeł. B. Limanowska, (fragment książki Fire with Fire. The New Female Power And How it Will Change 21th Century, Chatto & Windus, London 1993), [w:] Spotkania feministyczne, red. B. Limanowska i T. Oleszczuk, (Wydawnictwo „Polgraphic”), Warszawa, s. 40-53.

 


kredyt
Top